Amerykańska hossa rozpoczęła się w marcu 2009 roku, trwa już ponad 8 lat! Wszyscy analitycy zwiastujący koniec świata finansów oraz recesję zostali wypchani z rynku, po raz kolejny wkroczyliśmy w bardzo niebezpieczny hurraoptymizm na Wall Street.

Dane na marzec 2017 rok

Wall Street
źródło: CFRA/S&P Global

Obecna hossa na Wall Street przyćmiła większość. Jest to druga hossa w historii, która dała zarobić inwestorom ponad 250%. Dłuższą hossę zaobserwowaliśmy tylko w latach 1990-2000. Wszyscy pamiętamy jak się wtedy skończyła. To właśnie na przełomie 2000-2002 roku zostały podjęte decyzję, które doprowadziły do kryzysu w 2008 roku, aczkolwiek o tym będzie w innym artykule.

Tym razem skupimy się na czynnikach, które doprowadziły do tak długiej i silnej hossy na Wall Street, bowiem jest to podstawa do zrumienia jej końca, który nadchodzi małymi krokami.

Stopy procentowe

Władze monetarne na kryzys reagują zawsze tak samo. Jeżeli wszystko się sypie, to należy obniżyć stopy procentowe. Na przestrzeni 2009-2017 dokonano szeregu obniżek stóp procentowych do takich poziomów jakich nie widzieliśmy od dawna.

Wall Street
źródło: Bloomberg

Powyższa grafika przestawia koszt pieniądza największych gospodarek na świecie od 2006 do 2016 roku. W 2008 roku niemal wszystkie główne banki centralne na świecie obniżyły stopy procentowe praktycznie do zera (niektóre nawet poniżej). Nieliczne gospodarki starały się podwyższyć krótkoterminowe oprocentowanie, ale zapaść w gospodarce była zbyt duża. Stopy procentowe zostały obniżone po raz kolejny.

Niski koszt pieniądza jest powiązany z tanim kredytem, zatem dług mógł rosnąć swobodnie na poziomie korporacyjnym, osobistym oraz rządowym. Tani kredyt sprzyjał wzrostom na rynku akcji na Wall Steet oraz nieruchomości. Efektem niskich stóp procentowych są mini-bańki na całym świecie. Rozpoczynając w Chinach i kończąc na… wszędzie.

Zależność pomiędzy stopami procentowymi oraz pozostałymi aktywami jest bardzo prosta. Czym niższe stopy procentowe tym większa podaż pieniądza, tym droższe nieruchomości oraz akcje. Jeszcze w 2007 roku globalny dług względem globalnego PKB był na poziomie 269%, teraz jest to już ponad 340 procent. Problem powstanie wtedy, gdy banki centralne na całym świecie zdecydują się na zmianę polityki monetarnej i dojdzie do wzrostu kosztu pieniądza. Proszę sobie wyobrazić rosnące odsetki od 3,4 krotności naszych aktywów. Reasumując, obecny dług można porównać z tykającą bombą o niewyobrażalnej skali niszczenia.

Quantitative Easing

Luzowanie ilościowe jest narzędziem niestandardowym polityki pieniężnej. Po raz pierwszy (w gospodarkach rozwiniętych) QE przez banki centralne zostało zastosowane w 2009 roku. Luzowanie ilościowe jest stosowane w momencie, gdy standardowe narzędzia polityki monetarnej zawiodą. W skrócie, luzowanie ilościowe polega na wtłoczeniu do gospodarki ogromnej ilości gotówki oraz obniżeniu długoterminowych stóp procentowych. Jest to czyste zwiększenie podaży pieniądza na rynku.

Pierwszym bankiem centralnym, który zdecydował się na ten krok była Rezerwa Federalna. W 2009 roku po obniżce stóp procentowych Fed zdecydował się na skup toksycznych aktywów z rynku, takich jak: MBS (przyczyna kryzysu). Oprócz tego wykupił obligacje skarbu państwa. W pierwotnej wersji programu przewidziano tylko QE 1 opiewającego na kwotę 1,25 bln USD (tak jest – więcej USD niż PKB Polski). Niestety efekty były mizerne i zdecydowano się na QE 2 (zakup aktywów za ok. 1 bln USD przez 8 miesięcy), potem wprowadzono QE 3 (40 mld miesięcznie bez limitu czasowego). W ostateczności wszystkie programy wdrożone przez Rezerwę Federalną zostały zakończone w sierpniu 2012 roku.

Niemniej jednak na tym nie koniec, inne banki również wprowadziły swoje odpowiedniki QE, przedstawia to poniższa grafika.

Wall Street
źródło: DB Global Markets Research

Powyższy wykres jest bardzo ważny. Przedstawia niestandardową politykę największych banków na świecie od 2009 roku. Na pionowej osi zobrazowano kwotę skupu aktywów finansowych przez osoby odpowiedzialne za prowadzenie polityki monetarnej (jest to skala amerykańska, biliony należy czytać jak miliardy).

QE

Jak już zostało wcześniej przytoczone, pierwszym bankiem, który zdecydował się na QE był Fed, następnie (w przerwie pomiędzy QE 1 i QE 2) Bank Anglii. W latach 2011-2012 wzrost podaży waluty został wdrożony przez Fed, po czym do luzowania ilościowego dołączył Bank Japonii. Sytuacja zmieniła się pod koniec 2014 roku, gdzie rola Fed-u została przejęta przez Europejski Bank Centralny. W 2017 roku EBC oraz BoJ skupywały aktywa finansowe za 180 miliardów USD każdego miesiąca.

Oprócz samych kwot wykres przedstawia kooperacje największych banków na świecie, dlatego żadna z tych walut nie została wyparta przez inne.

Wpływ luzowania ilościowego na rynek

Banki centralne wiedzą co robią, poprzez kontrolę największego rynku na świecie – obligacji – mogą wpływać na pozostałe aktywa finansowe. Wpływ rynku obligacji na pozostałe aktywa finansowe został opisany tutaj.

Wall Street
źródło: Bloomberg

Na wykresie przedstawiono rentowność obligacji USA (linia biała), niemieckich (linia żółta) oraz japońskich (linia zielona). W niektórych momentach rentowność obligacji spadła poniżej zera. Ujemna rentowność, to jak kupno instrumentu finansowego z gwarantem straty, niezbyt rozsądna decyzja, ale pamiętajmy, że spadek rentowności obligacji jest jednoznaczny ze wzrostem jej ceny. Inwestorzy przestali liczyć na solidną rentowność, zaczęli spekulować na wzrost ceny. Ostatecznie bank centralny jest kupującym o nieograniczonym kapitale.

Skup obligacji oraz pozostałych aktywów (np. z Wall Street) doprowadził do wzrostu bilansu banków centralnych. Spadek rentowności obligacji skusił inwestorów oraz zmusił do przejścia na rynek akcji, a niskie stopy procentowe oraz kupujący z nieograniczonym kapitałem przyczynił się do mocnych wzrostów. Na poniższym wykresie przedstawiono bilans banków centralnych (ECB+BoJ+Fed) na tle globalnego indeksu akcji MSCI.

Wall Street MSCI
źródło: TimeMoney

Korelacja jest zdumiewająca. Wzrost aktywów banku centralnego jest jednoznaczny ze wzrostami na giełdzie Wall Street. Reasumując, QE jest jak maszynka do drukowania pieniędzy, która wpływa na rynek obligacji oraz akcji. Jest to drugi powód obecnej hossy na rynku akcji – w tym na Wall Street.

Skup akcji oraz ETF przez banki centralne

W mojej opinii działania banków centralnych przypominają raczej działalność funduszy lewarowanych, a nie instytucji zaufania publicznego oraz podmiotów makro-ostrożnościowych. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, wystarczy popatrzeć na Szwajcarski Bank Narodowy, który skupuje amerykańskie akcje i to nie za małe kwoty.

Według danych ze sprawozdania finansowego SNB (bank centralny notowany jest na giełdzie, dlatego musi prowadzić sprawozdania finansowe dla akcjonariuszy) wynika, że na marzec 2017 roku bank posiada ulokowane 80 miliardów USD na amerykańskiej giełdzie na Wall Street.

Wall Street
źródło: SNB, Zero Hedge

W 2014 roku SNB posiadał portfel o wartości 26 miliardów, od tamtego czasu kwota wzrosła do niesamowitych 80 miliardów USD. Bank centralny ma nieograniczone fundusze, wygra z każdym innym funduszem lewarowanym. Możemy mówić o problemie konfliktu interesów. Rynek kapitałowy powinien być wolny oraz efektywny, a Bank Centralny sam działa odwrotnie.

Dla przykładu: podczas gdy akcje spółki z Wall Street stają się przewartościowane i zdecydowaliśmy się na ich sprzedaż, to SNB mógł być drugą stroną transakcji. Dlatego uważam, że działanie SNB jest mało etyczne oraz niezgodne ze wszelkimi standardami.

Na tym nie koniec, kolejnym bankiem mogącym się pochwalić swoim działaniem jest Bank Japonii. Po pierwsze bank uczestniczy w programie QE, za wszelką cenę stara się obniżyć swój kurs walutowy oraz przywrócić inflację. Ponadto skupuje ETF opiewający na akcje oraz nieruchomości, ale tutaj pojawiają się problemy nie do przeskoczenia.

Wall Street - ETF Bank Japonii
źródło: Bloomberg

Na luty 2017 roku Bank Japonii przejął już 67 procent wszystkich japońskich ETF-ów! Reasumując, skupił więcej niż połowę ETF-ów na rynku i zamierza jeszcze więcej. Niedługo powinien pojawić się problem, ponieważ nie będzie już czego zakupić. Drugim problemem może być wyjście z tego rynku, przy tak dużej ekspozycji rynkowej staje się to praktycznie niemożliwe.

Wall Street – to co z tym krachem?

Na samym początku przyjrzeliśmy się trzem czynnikom, które odpowiadają za 8-letnią hossę na Wall Street. W ramach przypomnienia należą do nich niskie stopy procentowe, luzowanie ilościowe oraz nowe fundusze lewarowane z nieograniczonym kapitałem (SNB, BoJ). Nie możemy również pominąć poprawy warunków ekonomicznych i wzrostu zysku spółek, ale w ostatnim czasie nie jest to dobry argument za dalszymi wzrostami.

Wall Street - SP500 wykres
źródło: FactSet

Po kryzysie finansowym z 2008 roku spółki amerykańskie z Wall Street wchodzące w skład indeksu S&P 500 wyszły na prostą. Zyski zaczęły stabilnie rosnąć. EPS (Earning per share, zysk przypadający na jedną akcje) rósł systematycznie. Sytuacja zmieniła się w 2014 roku, kiedy indeks poszybował do góry, a EPS zaczął się kurczyć. Do dnia dzisiejszego zmiana nie została zniwelowana, ale S&P 500 powędrował na wyższe poziomy. Prawa ekonomiczne przestały mieć sens. Wystarczy popyt na akcje stworzony przez banki centralne.

Powracając do sedna, kiedy hossa zostanie zakończona?

Trudno powiedzieć, nie wiadomo dokładnie kiedy banki centralne przestaną wpływać na rynek. Na chwile obecną trzy główne powody hossy na Wall Street są cały czas aktualne. Pamiętajmy, że każda hossa ma swój motor napędowy. Do 2000 roku były nią spółki technologiczne oraz Internet. Każdy chciał inwestować online, a spółki internetowa powstawały jak grzyby pod deszczu. W 2007 roku każdy fascynował się nieruchomościami, dopóki rynek nie spadł. Trochę czasu minęło, ale obecna hossa należy do banków centralnych, a problemy zdają się nasilać. Należy również zwrócić uwagę, że poprzednie bańki spekulacyjne przypadały na jedno aktywo, teraz mini bańki zostały utworzone niemalże na każdym rynku.

Nieruchomości, akcje oraz obligacje, żadne z powyższych aktywów nie płaci więcej niż 3 proc. (chodzi o względnie bezpieczne aktywa), dlatego jest się czego obawiać i każdy z nas musi stworzyć strategię odpowiednią pod najgorszy scenariusz, czyli ewentualny rozpad rynku kapitałowego lub poważną transformację.

wykres sp500
źródło: Bloomberg

Według BofAML, banki centralne zakończą obecną ekspansję monetarną do 2019 roku, ale czy tak się stanie? Tego nie wie nikt, pewnie tak samo jak osoby odpowiedzialne za politykę monetarną.

Podjęte działania banków centralnych od 2009 roku miały nie dopuścić do powtórki z kryzysu z jakim mieliśmy do czynienia w 1929 roku, czyli deflacji powodującej bankructwa na poziomie korporacyjnym, osobistym oraz rządowym. Dobra wiadomość jest taka, że się udało. Jednak zła jest taka, że kryzys został tylko przeciągnięty w czasie i jest o wiele groźniejszy niż wcześniej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here