Inwestowanie w metale szlachetne jest mało popularne, wolimy Bitcoin (przecież teoretycznie ma ograniczoną podaż). Nikt nie myśli nawet o tym, aby część majątku przechowywać w złocie czy też srebrze, ale w niedalekiej przyszłości wszystko powinno się zmienić. Przy następnej hossie na rynku metali szlachetnych pobijemy poprzedni rekord na złocie z 2011 roku. Zanim przejdziemy do analizy fundamentalnej rynku metali szlachetnych (zostawimy to na kolejny artykuł) musimy zobaczyć, w jakim otoczeniu cena złota ma największe szanse na wzrost.

Metale szlachetne – hedge inflacyjny

Na rynku panuje przekonanie, że złoto i srebro, a także inne metale szlachetne dają dobre zabezpieczenie przed inflacją. Niestety jest to błędne przekonanie, dlaczego? Na samym początku warto przytoczyć dwa terminy:

Dodatnia realna stopa procentowa – jest tylko wtedy, kiedy nominalna stopa procentowa jest większa od inflacji.

Ujemna realna stopa procentowa – jest tylko wtedy, kiedy nominalna stopa procentowa jest niższa od inflacji.

W pierwszym przypadku, gdy realne stopy procentowe są na wysokim poziomie, inwestorzy uciekają od złota w stronę obligacji skarbowych. W ostateczności nikt nie lubi przetrzymywać aktywa, które generuje koszty w postaci składowania lub też nie wypłaca żadnej dywidendy.

Prawdziwym wyzwaniem jest druga sytuacja, czyli ujemne realne stopy procentowe. Inwestorzy w popłochu szukają aktywa, które zabezpieczy realną wartość kapitału. Owszem, nominalnie akcje mogą rosnąć, ale tylko nominalnie, czyli zysk jest na papierze. Ale co z tego, jeżeli za ten zysk na papierze możemy zakupić mniej dóbr i usług?

Zobaczmy zatem, jak to wyglądało na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat.

Metale szlachetne - złoto a stopy procentowe i inflacja
źródło: Bloomberg

Powyższy wykres przedstawia notowania złota (linia zielona) na tle trzech okresów. W pierwszym oraz trzecim okresie mieliśmy do czynienia z negatywnymi stopami procentowymi przez ponad 50 procent czasu. Z kolei drugi okres trwający od 1981 do 2001 roku charakteryzował się pozytywnymi stopami procentowymi.

W dwóch okresach o negatywnych stopach procentowych złoto osiągało historyczne szczyty, inwestorzy szukali bezpiecznej przystani jaką niewątpliwie są metale szlachetne. Z kolei od 1981 roku do 2001 roku nikt nie myślał o metalach szlachetnych, dlatego też szlachetne metale znalazły się w długoterminowej konsolidacji trwającej 20 lat!

Zatem, należy zadać sobie pytanie, co wyróżnia pierwszy oraz trzeci okres – dlaczego mieliśmy negatywne stopy procentowe? Dlaczego od 1981 do 2001 roku inwestorzy uciekali od złota w stronę obligacji skarbowych? Powód musi być, ale gdzie się ukrył?

Zadłużenie – klucz do stóp procentowych

Tak jest, kluczem do rozwiązania zagadki jest poziom zadłużenia na poziomie korporacyjnym, rządowym oraz osobistym. To on wyznacza realne albo negatywne stopy procentowe.

Metale szlachetne - Federal debt
źródło: FRED

Okres konsolidacji na rynku złota oraz pozytywnych stóp procentowych przypadł na niski dług względem gospodarki USA. Od 1971 do 1981 roku Stany Zjednoczone borykały się z dużą inflacją oraz słabym wzrostem gospodarczym. Mieliśmy do czynienia z przeciągającą się stagflacją (o której będzie pod sam koniec artykułu). Niskie zadłużenie rządu na poziomie 30-40 procent pozwoliło na podwyżkę stóp procentowych do 18 procent, co było czymś niewiarygodnym.

W tym momencie rząd dał jasno do zrozumienia – walczymy z inflacją. Było to możliwe, ponieważ całkowite zadłużenie społeczeństwa oraz rządu znajdowało się na niskim poziomie. Inwestorzy zdecydowali się na porzucenie metali szlachetnych i przejście na rynek złota. Sytuacja uległa zmianie razem z nadejściem kryzysu w 2000 roku. Stopy procentowe zostały obniżone do dawno niewidzianych wartości, rentowność obligacji spadła. Dzięki temu rząd oraz społeczeństwo mogło zacząć zadłużanie się na potęgę, co przerodziło się w bańkę na rynku nieruchomości oraz presję inflacyjną. Fed podniósł stopy procentowe tylko nieznacznie, inwestorzy cały czas lokowali swoje nadwyżki finansowe w metale szlachetne. Razem z 2007 rokiem przyszedł kolejny kryzys finansowy, który doprowadził do jeszcze niższych stóp procentowych – krótkoterminowych oraz długoterminowych, które de facto do tej pory nie zostały podniesione i nigdy nie zostaną.

Banki centralne zdały sobie sprawę, że wyższe stopy procentowe mogą doprowadzić do załamania globalnej gospodarki – na samym początku musi spaść dług, dopiero potem możemy liczyć na wyższe stopy procentowe. Ale gdyby jednak… Załóżmy, że stopy procentowe zostałyby podniesione przy 340 procentach globalnego zadłużenia względem PKB.

Podwyżka stóp procentowych – co się stanie?

Wyższe stopy procentowe spowodowałyby wzrost globalnego zadłużenia nawet do 600 procent PKB! Dlaczego? Ponieważ ceny w gospodarce zaczną spadać, a tym samym nastąpi wzrost zadłużenia w stosunku do PKB. Kryzys z 2007 roku był tylko przedsmakiem, na jakiej zasadzie działa ten mechanizm.

Załóżmy, że Kowalski ma kredyt hipoteczny na 100 tysięcy złoty, ponieważ tyle jest warta jego nieruchomość. Bank nie wymaga dodatkowego zadłużenia, ponieważ wystarczy zabezpieczenie na nabytej nieruchomości. Wszystko się kręci, dopóki stopy procentowe znajdują się na niskim poziomie. Teraz, przy 340 procentach zadłużenia globalnego bank podnosi stopy procentowe, koszt obsługi Kowalskiego rośnie z 1000 zł miesięcznie do 1500 zł. Jeżeli go nie stać, to albo sprzedaje nieruchomość, albo zostawia ją bankowi (tak w USA oddanie nieruchomości/wyprowadzenie się z niej, kasuje cały dług – tak było w 2007 roku). Z tego powodu, że sytuacja nie dotyczy jednej osoby na rynku pojawia się większa podaż nieruchomości niż faktyczny popyt.

Co się dzieje? Cena spada ze 100 tysięcy do 80 tysięcy, zatem samo zabezpieczenie na hipotece już nie wystarczy. Wcześniejsze zadłużenie Kowalskiego względem majątku ze 100 procent wzrosło do 125 procent! Z tego powodu bankierzy nienawidzą deflacji. Z drugiej strony, gdy cena nieruchomości Kowalskiego rośnie (tylko na papierze) ze 100 tysięcy do 200 tysięcy, to zadłużenie zostało zredukowane ze 100 do 50 procent, teoretycznie wzrósł dobrobyt.

Wnioski

Przy 340 procentach globalnego zadłużenia banki centralne nie zdecydują się na podwyżkę stóp procentowych, nawet w obliczu inflacji. Będzie to groziło załamaniem systemu monetarnego, na który nikogo nie stać. Z tego też względu, patrząc historycznie, stopy procentowe spadają od kilkudziesięciu lat i przez długi okres nie zostaną podniesione do poprzednich poziomów.

Metale szlachetne - FRED
źródło: FRED

Potwierdzeniem powyższych wniosków jest zamieszczona grafika. W przyszłym kryzysie finansowym banki centralne zrobią wszystko, aby nie dopuścić do deflacji. W związku z tym obniżą stopy procentowe oraz zrobią kilkukrotnie razy większe quantitative easing.

Z tego też powodu na rynku będziemy mieli do czynienia z negatywnymi realnymi stopami procentowymi, co będzie pozytywnie wpływać na ceny złota na giełdzie oraz inne metale szlachetne.

Zysk papierowy versus zysk realny

Zysk papierowy nazywany jest także zyskiem nominalnym. O co chodzi? Jest to kwota, którą otrzymujemy np. po sprzedaży aktywa finansowego czy też aktywa materialnego. Z kolei zysk realny jest zyskiem nominalnym zredukowanym o inflację. Świetnym tego przykładem jest gospodarka Stanów Zjednoczonych od 1971 do 1981 roku.

Metale szlachetne - krach na giełdzie
źródło: Bloomberg

Powyższa grafika przedstawia indeks Dow Jones (kolor żółty) oraz indeks inflacji CPI. Od 1972 do 1982 roku indeks Dow Jones znalazł się w szerokiej konsolidacji – po 10 latach inwestycji wypłacilibyśmy dokładnie taki sam kapitał, który został zainwestowany. Ale jest pewien haczyk. W tym samym okresie ceny w gospodarce amerykańskiej wzrosły o 130 procent! Co to oznacza? Indeks Dow Jones stracił na realnej wartości 60 procent, dokładnie o tyle moglibyśmy zakupić mniej dóbr niż wcześniej. A co się działo ze złotem? Pamiętajmy, iż był to okres silnie negatywnych realnych stóp procentowych.

Metale szlachetne - złoto
źródło: Bloomberg

W tym samym czasie złoto podrożało o 918 procent. Okazało się, że główny metal szlachetny, jakim jest złoto, jest doskonałym narzędziem zabezpieczającym przed nadmierną inflacją.

Metale szlachetne – konkluzja

Artykuł został zatytułowany „Metale szlachetne – inwestycja na kolejne 10 lat”, nie bez powodu. Przy dużym zadłużeniu społeczeństwa banki centralne nie pozwolą na wzrost stóp procentowych. Działanie takie zostało wdrożone w 2008 roku, razem z rozpoczęciem programu luzowania ilościowego, które miało za zadanie obniżyć długoterminową rentowność obligacji i doprowadzić do szybszej inflacji.

Razem ze wzrostem inflacji banki centralne nie pozwolą na podwyżkę stóp procentowych, wejdziemy w okres silnie negatywnych stóp procentowych. Wysoki dług działa jak chomąto, które doprowadzi wcześniej czy później do wzrostu cen metali szlachetnych.

Dodatnie stopy procentowe są lekarstwem na inflację, ale mogą zostać wprowadzone tylko przy małym zadłużeniu gospodarki. Dla potwierdzenia konkluzji, proszę zastanowić się, komu zależy na wysokich stopach procentowych? Tylko kredytodawcom i to nie wszystkim. Sam rząd jest pierwszym przykładem tego, że zależy mu na niskich stopach procentowych – wyjątków nie ma.

Metale szlachetne - FRED 10Y
źródło: FRED

Rządy państw pozwalają sobie na rosnące zadłużenie, ponieważ wiedzą, że każdy kolejny dług będzie mógł być zrolowany po niższym koszcie pieniądza. W 1985 dług 10-letni był zaciągnięty na 12 procent, natomiast 10 lat później został zrolowany już po 8 procent. Po kolejnym terminie zapadalności dług został zrolowany już po 4 procent, zatem w takich warunkach każdy może sobie pozwolić na dalsze zadłużanie bez konsekwencji.

No dobra – o co w tym wszystkim chodzi?

W bieżącym artykule został poruszony bardzo ważny temat, czyli zadłużenie. Zbyt duży dług hamuje wzrost gospodarczy (odsetki) oraz uniemożliwia on podwyżkę stóp procentowych (groźba wystąpienia deflacji). Tani pieniądz doprowadza również do wzrostu cen aktywów, a żadna hossa nie trwa wiecznie. Dlatego na rynku od czasu do czasu pękają bańki spekulacyjne, po czym koszt pieniądza po raz kolejny jest obniżany do jeszcze niższych poziomów, aby karuzela się kręciła ceny aktywów muszą rosnąć.

Aczkolwiek żadna karuzela nie kręci się wiecznie i w przyszłości stopy procentowe po raz kolejny zostaną obniżone, co doprowadzi do negatywnych stóp procentowych. W takich warunkach notowania metali szlachetnych, w tym także notowania złota mają spore pole do popisu.

W przyszłych artykułach zajmiemy się następującymi czynnikami:

  • przeprowadzimy analizę fundamentalną dla rynku metali szlachetnych
  • zobaczymy, jak inwestować w metale szlachetne
  • oraz postaramy się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego banki centralne i komercyjne manipulują rynkiem metali szlachetnych.

Natomiast teraz należy zapamiętać, że złoto rośnie w warunkach negatywnych stóp procentowych a nie samej inflacji!

1 KOMENTARZ

  1. Bardzo fajny tekst. Co ciekawe – dość dużą rolę odgrywa dla nas para USDPLN. Przez cały 2017 rok złoto w USD drożało, a w PLN taniało. Grudzień to był mega dobry moment na zakup złota. Teraz się trochę miesza.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here