Bank centralny… W ostatnim czasie na naszym blogu pojawił się artykuł związany z realnymi stopami procentowymi, który odnosił się do gospodarki amerykańskiej, natomiast teraz odniesiemy się do polskich warunków rynkowych i postaramy się odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule, czy bank centralny jest złodziejem w białych rękawiczkach?

Bank centralny – złodziej w białych rękawiczkach

Polski bank centralny, czyli Narodowy Bank Polski posiada monopol na emisję polskiej waluty, teoretycznie będąc niezależnym od polskiego rządu. Głównym zadaniem NBP jest stabilizacja cen, a dokładniej ich systematyczny wzrost o 2.5 procenta rocznie. Bank centralny posiada szereg narzędzi, które może wykorzystać do zwiększenia lub też zmniejszenia presji inflacyjnej na rynku. W tym celu wykorzystuje się przeważnie:

  • operacje otwartego rynku,
  • rezerwę obowiązkową,
  • operacje depozytowo-kredytowe.

Ale co się dzieje, gdy cel inflacyjny został podniesiony? Powinniśmy zobaczyć podwyżkę stóp procentowych, która zahamowałaby podaż pieniądza oraz ilość udzielanych kredytów. Swoista podwyżka stóp procentowych przez bank centralny doprowadziłaby także do zwiększenia oprocentowania lokat bankowych, na których moglibyśmy zdeponować część naszych środków pieniężnych. W ostateczności większość Polaków ufa w system bankowy i lubi oszczędzać w bankach, które dają najwyższe oprocentowanie.

I doszliśmy do ściany, target inflacyjny został osiągnięty. Z kolei NBP nie wyrywa się, aby stopy procentowe zostały podwyższone, dlatego lokaty płacą mało, a ludzie nieświadomi złodziejstwa zanoszą kapitał do banku.

Nominalny zysk = realna strata, czyli o rosnącej inflacji

Bank centralny - wykres inflacji i oprocentowania depozytów gospodarstw domowych
źródło: [1] GUS, Biuletyny Statystyczne; [2] NBP

Powyższa grafika jest bardzo ważna. Linią czerwoną zaznaczono średnie oprocentowanie depozytów w banku, które jest na skromnym poziomie 1 proc. (średnia), natomiast inflacja CPI wzrosła do 2.5 procenta. Co to dla nas oznacza?

Wszyscy oszczędzający, którzy posiadają depozyt z oprocentowaniem rocznym poniżej 2.5 procent tracą kapitał. Nominalnie zyskują, ale realnie tracą. W ramach przypomnienia z poprzedniego artykułu:

Dodatnia realna stopa procentowa – jest tylko wtedy, kiedy nominalna stopa procentowa jest większa od inflacji.

Ujemna realna stopa procentowa – jest tylko wtedy, kiedy nominalna stopa procentowa jest niższa od inflacji.

Żeby przedstawić to w łatwiejszy i przyjemniejszy sposób przytoczymy przykład. Wyobraźmy sobie, że lokujemy 10 000 PLN na lokacie, która płaci nam 1 proc. rocznie. Po roku dostajemy 10 100 PLN, czyli zarobiliśmy 100 PLN więcej – nominalnie.

W tym samym czasie koszyk produktów wzrósł z 10 000 PLN do 10 250 PLN, ponieważ roczna inflacja mierzona koszykiem konsumenta wzrosła o 2.5 procenta. Zatem nominalnie na rachunku bankowym zarobiliśmy 100 PLN, natomiast ceny wzrosły o 250 PLN. Jesteśmy do tyłu o 150 PLN, ale nikt tego nie zauważył, ponieważ nikt nas o tym nie poinformował.

Reasumując, nominalnie zarobiliśmy 100 PLN na naszym rachunku bankowym, natomiast realnie straciliśmy na całym biznesie zorganizowanym przez bank centralny. Jaką stratę ponieśliśmy? Dokładnie 1,46 procenta rocznej straty, teoretycznie jest to mało dla jednego nieświadomego klienta, ale jeżeli odniesiemy to do całego systemu to kwoty idą w milionach, jak nie w miliardach.

W obecnej sytuacji rynkowej największym poszkodowanym jest oszczędzający, natomiast wygranym – zadłużony do potęgi konsument. Jeżeli zaciągnęliśmy dług na poziomie 10 000 PLN, to w ramach rosnącej inflacji (za tym idą również płacę) w szybszy i łatwiejszy sposób możemy spłacić cały kapitał.

Jaką inflację mamy w Polsce?

Ciężko powiedzieć, ponieważ wskaźnik CPI może być manipulowany w każdą stronę. Za każdym razem możemy wykazać deflację, wszystko zależy od koszyka dóbr konsumenckich – nie ma żadnej standaryzacji. I jest to problem. Jeżeli kierowalibyśmy się prawem, że wzrost cen jest tylko skutkiem wzrostu podaży pieniądza (prawdziwa inflacja), to niestety średnia inflacja od 2004 roku zbliżyłaby się w okolicę 14 procent.

Wzrost podaży pieniądza R/R mogą pokazać nam agregaty pieniężne, które podzielono następująco:

M0

Baza monetarna określona jako M0 = R + C,

gdzie:
C – pieniądz gotówkowy (monety i banknoty w obiegu poza sektorem bankowym),
R – pieniądz bezgotówkowy banków komercyjnych na rachunkach w banku centralnym.

M1

Określone jako M1 = C + D,

gdzie:
C – pieniądz gotówkowy (monety i banknoty w obiegu poza sektorem bankowym),
D – wkłady w bankach i podobnych instytucjach płatne na żądanie (depozyty bieżące).

M2

Obejmuje M1, a dodatkowo depozyty i inne zobowiązania banków wobec podmiotów niebankowych o pierwotnym terminie zapadalności do 2 lat (włącznie) oraz depozyty z terminem wypowiedzenia do 3 miesięcy (włącznie).

M3

Obejmuje M2, a dodatkowo operacje z przyrzeczeniem odkupu pomiędzy bankami a sektorem niebankowym oraz dłużne papiery wartościowe o terminie zapadalności do 2 lat (włącznie) emitowane przez banki.

Bank centralny - wykres wzrostu pieniądza M3
źródło: NBP

Na wykresie zobrazowano wzrost pieniądza M3, czyli całościowej podaży pieniądza. W praktyce agregaty pieniężne określone są, jako sumy wartości gotówki w obiegu oraz depozytów bankowych o różnym stopniu płynności.

Wzrost podaży pieniądza R/R nigdy nie spadł poniżej zera i to jest dziwne – przecież nie mamy żadnego programu luzowania ilościowego – a może jednak? Poniżej porównano dwa bilanse banków centralnych, jeden z nich prowadzi aktualnie Quantitative Easing (skup papierów wartościowych na rynku), drugi nie.

Bank centralny - wykres bilansów NBP i EBC
źródło: tradingeconomics.com

Bank centralny – konkluzja

Utrzymywanie środków na rachunku bankowym stało się nieopłacalne. Polski bank centralny (NBP) nie zdecydował się na podwyżkę stóp procentowych, co negatywnie przekłada się na nasze oszczędności. Fakt ten pozwala okradać społeczeństwo małą łyżeczką, po trochu, ale każdego miesiąca. Jest to dobry sposób, ponieważ dodatkowy podatek VAT lub też wyższy podatek dochodowy negatywnie odbije się na przyszłych wyborach rządzących, gdyż społeczeństwo może się zbuntować. Natomiast tutaj tylko mała część społeczeństwa dostrzega problem, który jest dobrze ukryty i mało kto o nim myśli.

Kolejnym problemem jest sam miernik CPI, być może inflacja zamiast 2.5 proc. R/R wynosi 5 proc., dzięki temu nasze oszczędności dewaluują się w bardzo szybki sposób, co pozwala rządzącym zadłużać się jeszcze bardziej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here